Strony

niedziela, 30 kwietnia 2017

Gospodarka zdalnie sterowana i tajemnicze zgony



Jeżeli wydaje Ci się człowieku Polaku, że możesz dorobić się wielkiego majątku, szczególnie uczciwymi metodami i uczciwą pracą, to od razu wybij to sobie młotkiem z głowy. Wprawdzie większość, idąc niby poprawnym tokiem rozumowania pojmuje model gospodarki wolnorynkowej, tzw kapitalistycznej jako tej, która daje takie możliwości. Niestety jest to myślenie błędne i przekona się o tym każda jedna ludzka jednostka, która będzie próbowała wznieść się ponad pewien pułap przeciętności. Dlatego ja stale powtarzam od lat: "Pracuj, pracuj, a garb Ci sam urośnie".

Ten mechanizm, który pozwolę sobie opisać, działa od bardzo dawna i dopiero teraz staje się coraz bardziej widoczny. Czemu służy mechanizm niszczenia ludzi przedsiębiorczych? Otóż to jest jeden z elementów zniewolenia, gdyż chodzi o to, aby przypadkowe osoby nie weszły w posiadanie zbyt dużego majątku i nie zagroziły sprawującym władzę, wybranym marionetkom. Wszystko musi być pod ścisłą kontrolą technokratów, o której to kaście pisał Zbigniew Brzeziński - globalista, uczestnik spotkań Grupy Bilderberga oraz członek wszystkich międzynarodowych organizacji hierarchicznych w światowym nierządzie, w swoich wypocinach, które stworzył już w roku 1970 roku: „Między dwoma wiekami: Rola Ameryki w Erze Technotronicznej"

Znamienny cytat z tej lektury nie pozostawia złudzeń:

"Era technetroniczna polega na stopniowym wglądzie i większej kontroli społeczeństwa. Takie społeczeństwo będzie zdominowane przez elity, nieskrępowane tradycyjnymi wartościami. Wkrótce będzie można prowadzić niemal ciągły nadzór nad każdym obywatelem i stale aktualizować pliki zawierające nawet najbardziej osobiste dane obywateli. Pliki te będą natychmiastowo pobierane przez władze. "

Podczas gdy ten dwulicowy,  zakłamany do bólu osobnik w oficjalnych wywiadach wyraża ubolewanie nad niesprawiedliwością społeczną i udaje, że przejmuje się losem najuboższych, tak naprawdę, pomimo, że stoi już nad grobem, nadal tkwi przy swojej chorej wizji. Wszystkim wiadomo, a przynajmniej powinno być wiadomo, że Brzeziński siedział na plecach niemal wszystkich prezydentów amerykańskich, a także miał swój niebagatelny wkład w powołanie na papieski tron Wojtyłły. 

Ale wracajmy na polskie podwórko i przyjrzyjmy się faktom niepodważalnym, które mają miejsce tu i teraz w naszej rzeczywistości. Otóż od lat w przestrzeni publicznej zadomowiło się określenie "seryjny samobójca". Większość nawet nie rozumie, co kryje się pod tym stwierdzeniem, jako, że większość, czyli 99,99% naszego społeczeństwa nie ma najmniejszego pojęcia o polityce, że o geopolityce nie wspomnę. Wiem co mogą czuć Ci ludzie czytając takie artykuły jak ten, ponieważ prawda przerasta ich możliwości percepcji, a jeśli już cokolwiek zrozumieją, to i tak wypierają to ze swojej świadomości, po pierwsze ze zwykłego strachu, lenistwa, wygody oraz ślepej wiary, że jakoś to będzie.

Otóż nic jakoś nie będzie, dopóki narody świata pozostaną bierne, gdyż tak się składa, że nic nie dzieje się samo. Ludzie, którzy z uporem godnym maniaka dążą do Waszego zniewolenia na każdej płaszczyźnie, nie cofną się przed niczym kierowane przez siły ciemności. Oni już tak daleko oderwali się od prawdy oraz od moralności, że każde Wasze spolegliwe im przytakiwanie lub obojętne przyjmowanie kolejnych faszystowskich ustaw, tylko ich rozzuchwala. To jest na zasadzie "Dać kurze grzędę, to wyżej siędę"

Najgorsze w tym wszystkim jest to, że Ci bierni uczestnicy wydarzeń, mają nadzieję, że skoro siedzą cicho, to nic im nie grozi i dlatego coraz bardziej pochylają swój garb  i coraz częściej uginają kolana. Niestety jak się przekonacie ta metoda nie uchroni Was od dramatów, gdyż wystarczy, że znajdziecie się w nieodpowiednim czasie w nieodpowiedni miejscu, albo nadepniecie nieświadomie na odcisk niewłaściwej osobie, a nawet po prostu zahaczycie o środowisko, w którym nie powinniście się znaleźć. A tu jest szeroka gama splotu okoliczności, na które zazwyczaj nie macie wpływu.

Inną grupą naiwniaków są wierzący w szerzące się mantry New Age o miłowaniu wszystkiego co się rusza, w tym oczywiście tych najgorszych i najpodlejszych, bądź biblijne bzdury o nadstawianiu drugiego policzka. Jednakże do tych psedoduchowych lub pseudoreligijnych nie dociera fakt, że, "aby zło zatriumfowało, wystarczy aby dobrzy ludzie nie robili nic".

Ale naiwnymi nie są jedynie Ci, którzy na zniewolenie sobie pozwalają. Naiwnymi są również Ci, którzy współpracują z tym lucyferiańskim systemem i zajmują w hierarchicznej strukturze bezprawnej władzy szacowne miejsce, gdyż tu już w ogóle nie obowiązuje żadna gra fair play, żadne sentymenty oraz żadne żelazne zasady gentelmeńskie, a wbijanie noża w  przysłowiowe plecy jest na porządku dziennym. Zatem można to podsumować obiegowym stwierdzeniem, że jedyną zasadą, która w tych kręgach obowiązuje jest: "Murzyn zrobił swoje, Murzyn może odejść". I ta zasada obowiązuje wszystkich bez wyjątku, po prezydenta włącznie.

Przeciętnie inteligentny człowiek powinien przynajmniej z powyżej przedstawionych  zasad, regulacji oraz schematów działania zdawać sobie sprawę.

Spróbujmy zatem na podstawie zebranych informacji i obserwacji sklasyfikować, które grupy społeczne są najbardziej narażone na działanie "seryjnego samobójcy" .

Pan Witold Hake, członek Stowarzyszenia StopZet, którego poznałam osobiście i którego bardzo sobie cenię, pozwolił sobie na przeprowadzenie takiej analizy, z którą w całej rozciągłości się zgadzam, gdyż w Polsce gigantyczna liczba ludzi odeszła z tego świata nie dlatego, że dopadła ich śmierć naturalna lub wypadek losowy, lecz zostali świadomie uśmierceni. Przy czym wachlarz możliwości w tej materii jest olbrzymi przy obecnej technologii oraz przy tak rozbudowanej machinie mafijnych układów w każdym niemal sektorze gospodarki, które przenikają się ze służbami specjalnymi tymi świeckimi i religijnymi, aż po mafię w białych kitlach włącznie.

Jakie mamy rodzaje śmierci kontrolowanej?

  1. Samobójstwo
  2. Zabójstwo
  3. Choroba przewlekła
  4. Choroba nagła
Ilość ofiar liczy sobie setki, a nawet tysiące ludzi z różnych środowisk społecznych, oczywiście wyłączając z tego nawet ofiary katastrofy smoleńskiej. Ważne jest też to, że wiele z tych osób zostało pozbawione podstępnie życia bez świadomości osób najbliższych, które w swojej naiwności i z powodu niewiedzy, przyjęły na wiarę naturalne odejście swoich członków rodzin.  Oto grupy ryzyka przedwczesnego, kontrolowanego zgonu, które najczęściej padają ofiarami tego rozbudowanego przemysłu śmierci:

Kto najczęściej pada ofiarą śmierci kontrolowanej?

  1. Ludzie z aparatu władzy
  2. Urzędnicy wszystkich szczebli od Warszawy po gminy oraz politycy i posłowie
  3. Oficerowie i pracownicy służb specjalnych lub tajni współpracownicy
  4. Właściciele majątków dużych  i małych wplątani w układy, choć nie zawsze.
  5. Ludzie opozycji lub działacze społeczni
  6. Eksperci, którzy mogą komuś przeszkodzić swoją wiedzą
  7. Świadomi lub nieświadomi świadkowie jakiegoś zajścia, które miało nie ujrzeć światła dziennego
  8. Środowisko przestępcze wykorzystywane do krótkich zleceń, którzy po wykonaniu zadania swojego życia są bezwzględnie eliminowani z tego padołu.
  9. Oraz wszyscy inni, którzy komuś do czegoś nie pasują

Przykłady kontrolowanych zgonów


Nie tak dawno uległ wypadkowi samochodowemu poseł partii Kukiza Pan Rafał Wójcikowski., który 20 stycznia tego roku zginał na autostradzie. Jak wiadomo medialne tuby podają, że stało się to na skutek losowego wypadku drogowego. Nawet media alternatywne podają fałszywe informacje, często ze sobą sprzeczne, a wszystko po to, aby zakamuflować po pierwsze to, że śmierć ta nie była przypadkowa, a dwa, aby ukryć prawdziwe motywy mordu. Świadkowie zmieniają zeznania tak jak kameleon skórę i podają co innego w godzinach rannych, a co innego w wieczornych i nawet funkcjonariusze służb specjalnych przyznają, że ta śmierć jest dziwna.

Otóż Pan Wójcikowski był człowiekiem operatywnym i za namową politycznych oszustów, jak chociażby sławetny Bolek, wziął los w swoje ręce i postanowił czegoś się dorobić. Należy zaznaczyć, że nie dokonywał on działań niedozwolonych prawnie, ale korzystał z dostępnych instrumentów, zatwierdzonych przez tzw "prawo" oraz będących składową tzw gospodarki kapitalistycznej, rynkowej, którą nas mamią.


Teraz uwaga, cztery dni przed zgonem Pan Wójcikowski miał spotkanie w Krzyżowie pod Białymstokiem z Grzegorzem Braunem. Na tymże spotkaniu Pan Wójcikowski wypowiedział dwuminutową sekwencję, która prawdopodobnie kosztowała go życie. Niestety popełnił w tej wypowiedzi kardynalny błąd, gdyż nie wymienił nazwiska osoby, która miała kluczowe znaczenie w tej sprawie. Zatem trzeba było zamknąć mu usta na zawsze, dopóki nie zdąży ujawnić więcej szczegółów ze swoich perturbacji z aparatem ucisku i nie zacznie sypać nazwiskami. Obecnie zresztą modne jest tak zwane skarżenie o naruszanie dóbr osobistych lub psucie dobrego imienia, a korzystają z tego przywileju Ci, którzy tego dobrego imienia nigdy nie mieli. Taki straszak na niepokornych, wprowadzony do kanonu bełkotu prawniczego nie bez kozery.

Na tymże spotkaniu Pan Wójcikowski wyartykułował coś takiego:
"Gram na giełdzie. Uzyskałem majątek jak na mnie dość spory i chciałem na tej giełdzie zarabiać jeszcze więcej, więc zainteresowałem się pewnymi spółkami, na których można szybko zarobić pieniądze. (Chciał zarobić zwyczajnie na giełdzie, normalnie otwartej, bez żadnych nielegalnych interesów, na których zazwyczaj wychodzi się jak Zabłocki na mydle). Złożyłem zatem stosowny wniosek i przyszli do mnie smutni Panowie, którzy stwierdzili, że już się dorobiłem i że więcej mi nie potrzeba. Poinformowali mnie, że wiedzą wszystko o mojej najbliższej rodzinie, nie wyłączając dzieci i zostałem zastraszony".
To zdarzenie potwierdza słowa Pana Michalkiewicza, że w Polsce jest gospodarka zdalnie sterowana, gdzie zwykły obywatel nie może mieć majątku poza pewien pułap, bo ten przywilej przysługuje tylko nielicznym, jak chociażby Pani Hannie Suchockiej, o której pisałam poprzedni artykuł. Pan Wójcikowski niezbyt mocno przyczynił się do drenowania polskiej gospodarki oraz do niszczenia Polski i Polaków, aby pozwalać sobie bezkarnie na takie luksusy.


Oczywiście dziwne zgony namnożyły się już od początku III RP:
  1. Dziwny zgon małżeństwa Jaroszewiczów, mieszkających na beczce podsłuchów, którzy mieli wiedzę z całego PRL-u.
  2. Dziwny zgon Pana Marka Karpa, który był dyrektorem ośrodka badań wschodnich, który jeździł na Białoruś. Wjechała w niego ciężarówka. Przeżył wypadek i wykończyli go w szpitalu, gdyż zgłaszał żonie, że jest cały czas w szpitalu obserwowany.
  3. Oczywiście legendarne samobójstwo Andrzeja Leppera, który był w posiadaniu kompromitujących dokumentów na ludzi władzy z każdej niemal opcji politycznej.
  4. Dziwny zgon posła Tadeusza Kowalczyka w latach 90-tych, który dużo wiedział o styku polityka-mafia.
  5. Jolanta Brzeska podpalona żywcem., której zwęglone zwłoki znaleziono w lesie kabackim. a która walczyła z aferami reprywatyzacyjnymi. Oczywiście wersja mediów była jednoznaczna. Popełniła samobója.
  6. Pani Minister Barbara Blida, zabita nabojem plastikowym, który trafił perfekcyjnie w takie miejsce, że nie miała szans na przeżycie.
  7. W 2010 roku zagięli parol na burmistrza Oświęcimia, Pana Jacka Grosser. Ten Pan miał zostać zaprzysiężonym prezydentem. Oczywiście w przeddzień zaprzysiężenia stracił przytomność, zapewne jak zwykle przypadkiem. W stanie agonalnym zawieźli go do szpitala. Spędził w tej wykańczalni kilka miesięcy, co całkowicie wyeliminowało go z gry politycznej i nadal tkwiący przy korycie zaprzysiężeni i ułożeni przy okrągłym stole mogli drylować na fali.
  8. Pan Artur Górski też przeszkadzał władzy, gdyż interesował się dlaczego Polaków w Polsce ubywa, skąd się biorą dziwne zgony oraz zauważył, że toczy się program depopulacji. Tenże Pan w krótkim czasie dostał ostrej białaczki, którą można obecnie zdalnie zaimputować. Oczywiście wersja oficjalna była taka, że wykończyli go Rosjanie.
  9. Dziwne zdarzenia wokół osoby Jana Olszewskiego, gdzie w 2000 roku ciężarówka staranowała jego auto, gdzie on sam przeżył, ale jego kolega kierowca Waldemar Grudziński zginął. Przypominam, że Jan Olszewski ujawnił, że co 5 poseł w parlamencie to agent SB
  10. Następna ofiara to Stanisław Padlewski. W 2002 roku został wybrany na prezydenta Mysłowic. Niestety jak zwykle przypadkiem 10 dni po zaprzysiężeniu wypadł z okna. W wersji oficjalnej sam wyskoczył z 10 pietra, bo nie mógł otworzyć drzwi. Czujecie ten smród.
  11. Pan Maciej Tokarczyk - vice minister zdrowia i prezes Narodowego Funduszu Zdrowia na urlopie zdrowotnym został zastrzelony z broni myśliwskiej, też oczywiście przypadkiem, a facet buntował się przeciw malwersacjom w NF- zecie.
  12. Lech Maląg - dyrektor izby skarbowej w Łodzi, którego odwołano w 2004 roku ze stanowiska, bo przestał być potrzebny, ale miał wiedzę, a wiedza jest niebezpiecznym orężem w walce o prawdę, wobec czego odwiedził go seryjny samobójca.
  13. Minister Wilczek na stare lata stał się zbyt gadatliwy, wobec czego w kwietniu 2014 roku wypadł sobie przez okno. Jak widać jest swoistego rodzaju moda wypadania przez okno. Czyżby wszyscy zaczęli się uczyć fruwania?
  14. W 2011 roku Pani Stefania Kasprzyk - prezes polskich sieci elektroenergetycznych PSE, która odwoływano, przywoływano, nieznani sprawcy pisali na nią donosy, chodzili za nią jacyś dziwni ludzie, a w końcu zapadła w śpiączkę i zmarła na trzustkę.
Oczywiście to jedynie nieliczne przykłady, które dotyczą dużych miast, Jednakże takich akcji seryjnego samobójcy było wiele na obrzeżach dużych miast i w małych mieścinach, które kompletnie nawet nie są upubliczniane. Teraz zaczęło się rozliczanie procesów reprywatyzacyjnych, rozpoczęły się aresztowania, jednakże do odpowiedzialności pociągnięte będą jedynie pionki. Drżyjcie zatem podstawione słupy oraz drobni oszuści, bo padniecie ofiarą większych, grubych ryb, które poświęcą Was dla swojej wielkiej sprawy i zatrzymania tego co nakradli, aby lud żył w błogim przekonaniu, że władza walczy z oszustami. Ci, którzy dysponują miliardowymi majątkami mają na te dochodzenia wyrąbane.

Cztery lata temu milioner - prezes firmy Mercedes-Benz został znaleziony martwy na torach kolejowych nieopodal domu. Oczywiście kamery jak zwykle w takich przypadkach odmówiły posłuszeństwa.



W marcu 2014 roku Pan Andrzej J z Austrii, który był pracownikiem spółki węglowej, został znaleziony powieszony w hotelu tuż przed zeznaniami w prokuraturze katowickiej. Jednym słowem przyjechał z Wiednia, aby zeznawać i się powiesił. Tradycyjnie zgon nastąpił w czwartek, a sekcji dokonywano jak zwykle w poniedziałek. Nawet daty zgonów są perfekcyjnie zaplanowane.

Ciekawe rzeczy działy się wokół osoby Pana Adamskiego-Chwalibóg, biznesmena z Trójmiasta, który jeszcze za Komuny wyjechał do Londynu, gdzie zrobił duże pieniądze. Kiedy doszedł do pewnego pułapu finansowego, zaczęły się dziać w jego życiu tak niefortunne zdarzenia, że musiał on z domu wynosić przedmioty, aby przeżyć. Najpierw pozwolono mu się rozkręcić, a następnie zaczęto go łupić, już w Polsce.Tradycyjnie jak zawsze w tych "czarnych bajkach" zaczął on chorować. Ni z gruszki, ni z pietruszki dostał Alzheimera i jednoczesnego Parkinsona, gdzie obie te choroby u niego błyskawicznie postępowały. W końcu wywieziono go do jakiegoś przytułku, gdzie o zgrozo był pod "czułą opieką" bezpieczniaków.


Szokująca sprawa wydarzyła się z udziałem Mariana Zagórnego spod Jeleniej Góry, który walczył z GMO. Wykrył on, że do Polski jest sprowadzana skażona żywność. To on przyspawał wagon z dostawą zatrutego ziarna do torów, przez co uratował życie milionom Polaków leniwych i pazernych na mamonę. I teraz uwaga, Sąd tzw. niezawisły wprawdzie przyznał mu rację, że ziarno było skażone, ale oskarżył go o narażenie na straty finansowe ludzi, którzy przemytem tego ziarna się parali. Czy nie należałoby zbadać tych sędziów na okoliczność ich poczytalności umysłowej? I tenże bohater narodowy był wielokrotnie aresztowany. Jakoś wtedy Ci pseudo patriotyczni aktywiści nie byli zbyt aktywni w  nagłaśnianiu sprawy, jak przy szopkach papierowych poszkodowanych. W końcu Pan Marian Zagórny został znaleziony martwy, utopiony w wannie hotelowej.


Dodam Wam jeszcze, że istnieje taki idealny system bezkarności, że nawet osoby skazane, a mające odpowiednie koneksje, wchodzą do więźnia jednymi drzwiami, a wychodzą tylnymi i wracają za kratki w dniu oficjalnego wyjścia, aby wszystko wyglądało elegancko, a przez cały okres rzekomego odbywania kary nadal mogą bezkarnie działać w imię "litery prawa".



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz